22 lipca 2017

Kilka faktów o mnie, czyli nic ciekawego #4

      Ostatnio miałam straszną wenę do pisania jednego z moich funfiction (niepublikowanego) stąd, żeby na blogu nie było pusto, zbyt długo postanowiłam, że znowu będę was zanudzać rzeczami, które nikogo nie obchodzą. Choć statystyki mówią co innego, a ja na razie jestem zbyt leniwa, żeby wymyślić coś kreatywnego.

1. Posiadam chłopaka.
      Tak, posiadam. Moja wychowawczyni z technikum posiada męża, więc ja teraz posiadam chłopaka. Ma nawet bransoletę niewolnika, którą mu podarowałam. Bez niej nie ma prawa mi się na oczy pokazywać ;)
      A tak na serio, to poznałam na moim roku fajnego chłopaka, z którym jestem już długo, bo zeszliśmy się na początku pierwszego semestru. Gdzieś już chyba o nim wspominałam na blogu, prowadzi własny kanał na YT dotyczący nauki.
      I tu czas na chamską reklamę: zapraszam do obejrzenia jego najnowszego filmiku o pomiarze odległości w skali kosmicznej:


2. Podstawę mojej filozofii życia stanowią historie z uniwersum Gwiezdnych Wojen.
      Ciężko znaleźć w życiu swoją własną drogę. Nie ważne czy jest to religia, czy marzenia. Jednak ja po ujrzeniu hipokryzji kościoła, nie mogłam uwierzyć, że wszystko, co nas otacza, powstało z przypadku. Próbowałam na początku po prostu odrzucić nauki kościoła katolickiego i sama spróbować "znaleźć" boga, lecz obserwując świat, doszłam do zupełnie innych wniosków, które zgadzały się bardziej z filozofią istnienia bytu na kształt Gwiezdno Wojennej Mocy niż z istnieniem boga jako kochającego ojca, który jest nie wiadomo gdzie. 
      Im bardziej zagłębiałam się w te tematy, tym bardziej utwierdzałam się w przekonania istnienia takiego bezosobowego absolutu, który ja sama dla siebie nazywam Mocą. Szczegóły są bardziej skomplikowane i jeśli będziecie chcieli, mogę rozwinąć ten temat, ale na razie wiedzcie tylko, że nie chodzi o to, że wierzę w duszenie kogoś siłą woli.


3. Moją pierwszą i jedyną publikacją wydrukowaną była historyjka wydana przez szkolną gazetkę.
      Parę lat temu napisałam na konkurs bajkę pisaną wierszem, z ładnymi rymami, o krasnalu wrocławskim, którego ukradł złodziej. Czy był to dobry utwór? Nie wiem, ale przez nieporozumienie nie wysłałam go na konkurs i nawet nie wiedziałam o jego planowanej publikacji.       Dowiedziałam się, gdy zostałam wyczytana na apelu, jako autorka i dostałam własny egzemplarz gazetki (wydawanej raz na rok). Nie mam za złe. Po ostatnim przeczytaniu, pewnej okropnej książki, mogę siebie uważać za całkiem dobrą pisareczkę.

4. Jako dziecko miałam pewną ulubioną książeczkę, której słowa znałam na pamięć.
      Był to "Kopciuszek" i chyba było to niedługo po tym, jak nauczyłam się czytać. Pamiętam jak dumnie, zadowolona z siebie chodziłam po domu, recytując książeczkę. Bardzo lubiłam też film Król Lew II. Pewnej nocy, jak nie mogłam spać, mówiłam kwestie, z tego filmu po kolei, każdego bohatera, od początku filmu, aż do końca, razem z piosenkami. Moja biedna mamusia musiała tego wysłuchiwać.

5. Od bardzo dawna jedyne kosmetyki, jakie używam to szminka i mleczko do ciała.
      Wiąże się to głównie z moimi bardzo wrażliwymi oczami, którym wystarczy mała drobinka, żeby zaczęły okropnie piec, co może prowadzić nawet do kilku dni wyjętych z życia. Dlatego zrezygnowałam z tuszów do rzęs i cieni, choć wcześniej bardzo rzadko je używałam. Wiele osób mówi mi, że dzięki temu wyglądam o wiele młodziej niż w rzeczywistości.

6. Nie potrafię znaleźć dla tego nazwy, a nie chcę strzelić gafy, ale...
      Moją największą wadą (przynajmniej z tych, o których wiem) jest fakt, że bardzo długo chowam urazę i dodatkowo nie daję tego po sobie poznać. Często, gdy ktoś porządnie zajdzie mi za skórę, latami potrafię o tym pamiętać, mieć za złe, nawet mało dostrzegalnie dla ofiary mścić się, kiedy oficjalnie jestem już z tą osobą pogodzona oraz we w miarę dobrych stosunkach koleżeńskich.
      Najczęściej doprowadzam do drobnych nieprzyjemności, w życiu takiej osoby np. mówię, że włosy wyglądają jak siano, niby dla żartów, ale znając tę osobę wiem, iż będzie jej przykro, jednocześnie z wydawałoby się największą szczerością, składam najmilsze życzenia urodzinowe.
      Jakoś z tym specjalnie nie walczę. Lepiej mieć wrogów, którzy uważają cię za miłą, niż prawdziwych wrogów, którzy też chętnie podłożyliby ci haka pod nogi.

sweet petal food colorful dessert caramel lollipop sweets bright candy sweetness confectionery multi colored gummi candy wine gum gumdrop jelly bean sweetmeats7. Kocham jeść i nigdy się nie odchudzałam.
      Za bardzo to lubię, żeby móc sobie odmówić napakowania sobie do syta obiadu, zjedzenia kilku czekolad, batoników, pudełka lodów i innych. Mój chłopak właśnie przez karmienie mnie łagodzi moje mini fochy. Są mini, bo dłużej niż 30 minut chyba żaden nie trwał, ale za to wiem co zrobić, żeby niewolnik nakarmił kotka ;) Wagę mam w miarę poprawną ok. 53 kg, ciało proporcjonalne, bez oponki, nie widzę więc sensu w żadnych dietach, chyba że tych przymusowych studenckich, kiedy człowiek ledwo ma czas zalać sobie zupkę chińską.

Uff... Dobrnęliśmy do końca. Posty tego typu nie wymagają ode mnie wiele pod względem tekstu, ale zawsze mam problem z wymyśleniem faktów. Co zrobić, by was specjalnie nie zanudzić? Oto jest pytanie. Dajcie znać, jak tym razem było nieciekawie:
Jeśli blog się podoba, zaobserwuj, by być na bieżąco. A jeśli podobał ci się tylko ten post lub inny pojedynczy pokaż mi to, dając +1. Zapraszam także na funpage bloga oraz twittera :)

Pozdro.
~Noyn
Może spodoba Ci się również:

Źródła (obrazki)
http://unaltravita.pinger.pl/
*Na obrazku Darth Bane cytuje Dartha Revana - tak dla ścisłości.
https://pixabay.com/p-291851/?no_redirect
https://pxhere.com/en/photo/1202590

17 komentarzy:

  1. Disneyowe produkcje to moje dzieciństwo ^_^ Sama też bardzo często cytuję z bajek i to nie tylko Disneya. Najbardziej z ,,Króla Lwa" zapadł mi w pamięć dialog między hienami:
    - Zamawiałaś coś na wynos?
    - Nie. Bo co?
    - Bo się wynosi! xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To dzieciństwo wielu osób ;)
      Mnie z Króla Lwa najbardziej się podoba:
      - Przeszłość często boli. Możemy od niej uciekać albo wyciągnąć z niej jakieś wnioski.
      Pozdro.

      Usuń
  2. Ooo, czyli nie tylko mnie można ,,ułaskawić" przez jedzenie? :D
    Wbrew pozorom takie posty wiele wnoszą do blogsfery. Czytelnik wie wtedy, że po drugiej stronie ekranu ktoś naprawdę jest. Przynajmniej ja odnoszę takie wrażenie.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przez żołądek do serca jak to się mówi, z tym, że w moim związku to zazwyczaj mój chłopak tak do mnie trafia, nie na odwrót. Ja mam problem z zagotowaniem ryżu.
      Może i coś w tym jest. Chyba za bardzo się uprzedziłam do "blogereczek", które takimi postami raczej niewiele wnoszą, jak kiedyś pisałaś "cola czy pepsi?", takie posty są bardzo nudne. Staram się pisać inaczej i mam nadzieję że lepiej mi wychodzi.
      Pozdro.

      Usuń
  3. Ja jako dziecko uwielbiam jakąś książkę o myszach :D Mysz z miasta i mysz ze wsi :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ach te wspomnienia...
      Dziękuję za komentarz.
      Pozdro.

      Usuń
  4. Ja też lubię jeść i się nie odchudzam, specjalnie się nie maluję - krem bb, tusz i czaaaaaasem szminka:D i mam podobne podejście odnosnie filozoii zycia :) wow!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Łączmy się dziewczyny, które "jedzą bez wyrzutów sumienia" ;) "Precz z dietą i sałatkami w maku, ja chcę potężnego burgera"
      Pozdro.

      Usuń
  5. Oh Kopciuszek <3 uwielbiałam i ja <3 Nawet była bajka o kopciuszku , która miała wiele, wiele odcinków. Na chwilę obecną nie jestem w stanie przypomnieć sobie kto ją wyprodukował, ale zawsze oglądałam. Ogólnie nadal we mnie siedzi wewnętrzne dziecko, które z chęcią przeczytałoby , tą baśniową historię raz jeszcze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Żałuję, że ta moja ukochana książeczka gdzieś przepadła. Z tego co pamiętam już w czasie moich zabaw się rozpadała. Tak bardzo ją kochałam.
      Pozdro.

      Usuń
  6. Tak! Ja też mogę jeść, jeść i jeść! Mój chłopak doskonale wie jak poprawiać mi humor: Idziemy do maka? XD W sumie podobnie mam jakoś tak ukształtowany światopogląd po serii SW. A dodam, że z króla lwa najbardziej uwielbiam piosenki!

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ooo... Tak... To coś co kocham! Jedzenie to ulubione hobby tuż przy spaniu.
      SW to bardzo magiczna seria, która zmieniła życie niejednego człowieka, a filozofia, którą ukazuje jest w dużej mierze czerpana z filozofii wschodnich, więc nie jest to nic specjalnie nowego czy egzotycznego, jak większość osób uważa. Po prostu nazywa się to inaczej.
      Piosenki są piękne!
      Pozdro.

      Usuń
  7. Świetnie, że razem z chłopakiem działacie w social mediach, co prawda youtube działa trochę inaczej moim zdabiem niż blogspot, ale jednak. Ja i Gwiezdne Wojny to byłoby nieciekawe połączenie. A piątym punktem mnie zaskoczyłaś, bardzo pozytywnie.

    OdpowiedzUsuń
  8. Też kiedyś lubiłam Kopciuszka :D I też się nie odchudzam, a w dzisiejszych czasach to coś wyjątkowego hahah

    KLAUDIALISIECKA BLOG - KLIK

    OdpowiedzUsuń
  9. Co do chowania urazy, to sama też mam podobnie :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Great post and video really liked ❤
    I'd be happy friendship blogs ♥ Subscribe to your Blogger
    Julia Shkvo

    OdpowiedzUsuń
  11. Rozwiń 2 podpunkt! Swietne haha, ja kiedys z siostra znalam wszystkie teksty i piosenki ze Shreka i ciagle gadalysmy tymi wypowiedziami bohaterów az wszyscy mieli nas dosyc.. buziaki

    Caiawichowska ✨oddaje obserwacje✨

    PinkyPromiseGang 👈🏻oddajemy obserwacje

    OdpowiedzUsuń