W dzisiejszym poście z serii "Moi przyjaciele z blogosfery" goszczę wyjątkową dziewczynę. Znam ją właściwie od początków mojej działalności w internecie, chociaż ma o wiele większy staż ode mnie.
Przeprowadziłam wywiad z Black Shadow z bloga http://take-a-pencil-and-draw-world-of-races.blogspot.com/. Interesuje się ona Formułą 1 i o tym jest jej blog. To właśnie ona zaproponowała do recenzji film Wyścig, który niezmiernie mi się spodobał. Nie przeciągając dłużej:
1. Jak zaczęła się twoja przygoda z F1? Co sprawiło tak się wciągnęłaś w ten sport?- Od zawsze interesowałam się samochodami. Jako dziecko wolałam bawić się autkami niż lalkami. Pierwsze wspomnienie związane z Formułą to postać Kubicy, jego wypadek, a rok później wygrana na torze w Kanadzie. Robert przewijał się jeszcze przez moje życie kilkakrotnie, zdarzało mi się śledzić jego poczynania, jednak bliżej nie interesowałam się F1. Miałam w życiu taki okres, że na jakiś czas porzuciłam zainteresowanie samochodami, chciałam być tak jak inne dziewczyny, kupowałam na siłę młodzieżowe gazetki, interesowałam się życiem gwiazd, które akurat były na topie, modnymi ciuchami, jednak to nie było to. Po obejrzeniu filmu Auta uświadomiłam sobie, że samochody i wyścigi to moje życie. Wtedy już nie próbowałam wtapiać się w tłum tylko poszłam własną ścieżką. W tamtym czasie puszczany był film o Ayrtonie Sennie, który dodatkowo utwierdził mnie w przekonaniu, że w wyścigach jest to "coś". Kiedy byłam w pierwszej gimnazjum to Kubica miał wypadek. Bardzo to przeżyłam, martwiłam się o to, że może odejść, jednak udało mu się oszukać śmierć. Wtedy zastanawiałam się jak Formuła poradzi sobie bez niego. To właśnie zagoniło mnie na dobre do telewizora. Pierwszy sezon był ciężki, bo tak naprawdę mało kogo znałam. Jedynie kojarzyłam może z pięciu kierowców z Schumacherem włącznie. Jednak powoli zgłębiałam wiedzę na temat tego sportu i teraz jestem tu gdzie jestem.