[Tłumaczenie]
Fragment pisma Sh'e
Księgi Słyszących:
Księga Nimera
I
Ktoś powiedział mi kiedyś,
że aby sprawdzić
czy dokonało się właściwego wyboru
trzeba zapytać samego siebie:
Czy znając konsekwencje,
tego co zrobiłeś,
zrobiłbyś to jeszcze raz?
Tym kimś była kobieta.
Kobieta piękna,
pełna ideałów,
wiary i życia.
Przedstawiała się imieniem Heter,
choć wątpiłem,
że to jej prawdziwe miano.
Nie lubiła mówić o sobie,
nie lubiła mówić skąd pochodzi
i jak długo podróżuje.
Jak nikt potrafiła
prowadzić rozmowę tak,
aby pozostawić tą kwestię
bez odpowiedzi.
Mówiła:
Nie chcę, by moje słowa,
zostały zagłuszone,
przez wygląd mojej osoby.
Czasami miałem wrażenie,
iż nie potrafi odczuwać,
lecz to były tylko pozory.
Chciała po prostu,
by nikt nie patrzył na nią,
ale na to co mówi.
"Każdy człowiek jest jak Księżyc. Ma swoją drugą stronę, której nie pokazuje nikomu" ~Mark Twain
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Mitologia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Mitologia. Pokaż wszystkie posty
27 listopada 2015
11 maja 2015
Mitologia Okreniańska - Księgi Słyszących
[Tłumaczenie]
Fragment pisma Sh'e
Księgi Słyszących:
Księga Heter
"Opowieść o powstaniu"
III
Wszyscy mówili mi,
że ta podróż to samobójstwo.
Byłam wtedy bardzo młoda,
nigdy wcześniej nie opuszczałam Okali.
Okala - zrujnowane miasto,
będące spuścizną po Twórcach.
Wszędzie widoczna była ich ręka.
Mieszkaliśmy w starych budowlach,
które wznieśli setki lat temu.
Żyliśmy pośród rzeczy,
których nie potrafiliśmy nazwać, ani użyć.
W swoim życiu odbyłam długą wędrówkę,
przez lasy, góry, miasta, wioski, doliny,
lecz nigdzie indziej nie spotkałam
większego śmietniska i masowego grobu.
Tak.
Okala to masowy grób.
Grób Twórców oraz nasz własny.
Podjęłam już decyzję.
Nikt i nic nie może mnie powstrzymać.
Jednak nie miałam pojęcia gdzie zacząć.
Wierzyłam, że Pierwsza da mi jakiś znak.
Bałam się jednak, że go przegapię.
Opowiadałam innym o mojej wizji.
Miałam nadzieję, iż ktoś zechce
mi towarzyszyć, ale...
Zostałam wyśmiana.
Mówili, że idę na pewną śmierć,
część sądziła, iż poza miastem
nie istnieją zamieszkane tereny.
Ignorowałam ich.
To była tylko głupia plotka.
Bajka opowiadana, aby dzieci
nie zapuszczały się za daleko w las.
Może inne miasta leżały
daleko stąd, ale na pewno istniały.
Zrezygnowana wracałam do domu,
kiedy Pierwsza postanowiła dać mi znak.
Szłam przez ruchliwe ulice centrum,
następnie jak zwykle skręciłam
w Martwe Dzielnice niedaleko
ruin Wielkiego Muru,
a raczej jednego z ostatnich
większych jego elementów.
Prawie co dzień tamtędy przechodziłam.
Tam mieszkałam - sama.
Inni bali się tych miejsc.
Martwe Dzielnice - te części miasta,
gdzie ręka twórców była szczególnie
dobrze zachowana.
Co krok można było
zobaczyć dziwne przedmioty,
mające bardziej destrukcyjną moc,
niż te spotykane w centrum i okolicach.
Te w dużej części udało nam się poskromić.
Lecz tutaj, wystarczyło stanąć
w niewłaściwym miejscu, a po chwili
zamienić się w pył - jak lubiano opowiadać.
Było w tych bajkach jednak sporo prawdy,
tyle że takie miejsca występowały,
tylko głęboko wśród budowli białych płyt.
Nawet ja omijałam je z daleka.
Mieszkałam tam od kiedy straciłam rodziców,
w ataku Versurów.
Po latach Martwa Dzielnica Gamorii
przestała być straszna.
Stała się... zwyczajna.
W połowie drogi
niedaleko białych płyt w ciemnej ulicy,
gdzie nie docierało światło pozostowione
przez twórców ujrzałam...
blask w jednym z budynków.
Nie mam pojęcia czemu
nie rzuciłam się od razu do ucieczki.
Coś jakby ten blask mnie "przyzywał"
do siebie.
Patrzyłam na nie przez chwile.
Nic.
Było tam sobie.
Patrzyło na mnie?
Na przekór zdrowemu rozsądkowi,
poszłam w jego stronę.
Zupełnie tak jakbym cofnęła się
do początków.
Jakbym widziała i brała udział
w tych wydarzeniach.
Byłam wśród Ciemności,
a w oddali mrugała Iskra Światła.
Im bardziej się zbliżałam,
tym większy i potężniejszy
stawał się blask.
Kiedy byłam już bardzo blisko,
tak blisko, że mogłam ujrzeć
rozmyty obraz jakiegoś przedmiotu -
To zapewne ono dawało światło -
zostałam oślepiona, a urządzenie...
zniszczyło się. Samo?!
Wszystko było bardzo dziwne.
Przestraszyłam się i cofnęłam lekko.
Na podłożu musiało leżeć coś dużego,
potknęłam się, a potem przewróciłam.
Budynek stał tutaj zapewne kilka setek lat,
mój ciężar musiał być zbyt duży
i spadłam w podziemie.
Tam zapadła ciemność.
Była wszędzie tak jak na początku.
Nagle wszystko znowu zostało rozświetlone.
Zobaczyłam...
Byłam... Wśród białych płyt!
Bałam się.
Przez chwilę zwątpiłam w swoją wizję.
"A jeśli to był tylko sen?
Jeśli podążam za złudną nadzieją?"
Leżałam na białej podłodze
właściwie nie wiem jak długo.
Wszystko co widziałam było,
a do uszu docierał dziwny metaliczny dźwięk.
Musiałam niedługo potem stracić przytomność,
bo dźwięk ustał i znów zapadła ciemność.
Przebudziłam się, gdy usłyszałam czyjś głos.
Myślałam, że jestem ocalona.
Chyba naprawdę mocno oberwałam,
skoro łudziłam się,
iż ktokolwiek zapuści się w ruiny białych płyt.
Metaliczny dźwięk zastąpił szum,
a wśród niego słyszałam jakby szept.
Myślałam,
że to Kres chciał mi pomóc opuścić ciało,
że umarłam.
Ale głos stawał się coraz wyraźniejszy
i widocznie nie mówił do mnie.
Używał dziwnych słów,
których nie mogłam do końca zrozumieć.
Potem odezwał się inny - tym razem kobiety,
Ona mu odpowiadała.
Przekaz z rozmowy,
udało mi się rozszyfrować
dopiero, gdy wydostałam się z ruin.
To było...
Nikt mi nie uwierzy.
Cała nasza kultura opierała się
na przeświadczeniu,
że Twórcy dali nam życie z miłości,
że nie chcieli pozostawić Il'li samej,
a tymczasem prawda:
- "5 orion badań nad projektem NOVA.
Kiedy zrozumieliśmy,
że umieramy jako gatunek,
zleźliśmy rozwiązanie.
Rozwiązanie tak szalone,
będące bardziej aktem desperacji niż...
Nie potrafiliśmy tego powstrzymać,
ale nie mogliśmy też pozwolić,
by nasza cywilizacja tak po prostu zniknęła.
Próbowaliśmy wszystkiego:
sztuczne zapłodnienia,
połączeń międzygatunkowych,
a nawet klonowania,
lecz wszystko na nic.
Proces starzenia się naszych komórek
został nieodwracalnie przyśpieszony,
po wybuchu wojny biologicznej.
Z czasem staliśmy się też bezpłodni,
a w ciągu kilku pokoleń sztucznie urodzonych
z przeciętnych 120 orionów życia,
pozostawało zaledwie 30.
Sam mam teraz 26 i czuję,
że już niedługo przyjdzie czas i na mnie.
Rozwiązanie Wspólnoty wydawało się genialne:
Wyodrębnić nasze zdrowe elementy DNA i
kilku inteligentnych organizmów z najbliższych systemów,
następnie wyhodować nową rasę podobną do nas.
Nauczylibyśmy ich wszystkiego co wiemy,
przekazalibyśmy im całą nasza wiedzę i kulturę.
W ten sposób nie zniknęlibyśmy całkowicie z tego wszechświata."
- "Tak. Plan wyglądał pięknie, ale to tylko plan.
Rzeczywistość była zupełnie inna.
Te istoty... Nie... te potwory,
może i wyglądają jak my,
lecz to tylko dzikie bestie.
Wyrżną najpierw nas,
a potem siebie nawzajem.
Musieliśmy się ukryć przed nimi w podziemiach.
Ale nie ważne co się stanie.
Czy zabiją nas one czy sami to zrobimy,
tak czy siak stanie się nieuniknione.
Próbowaliśmy..."
- " Długie życie,
wzmożona płodność,
odporność na znane nam choroby i toksyny,
zanim znaleźliśmy błąd było już za późno.
Było ich zbyt wiele,
nie chcieli słuchać.
Teraz... jeżeli ktoś tego słucha:
W panelu są wszystkie dane
dotyczące projektu i sposób jak naprawić błąd.
Nadzieja jest niewielka, ale zawsze jakaś.
Proszę! Jeżeli tego słuchasz, zrób z tego użytek.
Co ja opowiadam.
To będzie cud jak ktokolwiek to znajdzie."
I jak wam się podoba?
Inspirację wzięłam z kilku teorii spiskowych. Myślę, że to ciekawy wątek i temat.
A całość stworzyłam na kilku nudnych lekcjach historii.
Pozdro :)
PS: Byłabym bardzo wdzięczna gdybyście zechcieli wypełnić ankietę tą tam na górze. Dzięki nim wiem co będę mogła poprawić w swoim blogu i przez co będzie się on nadal rozwijał. Pamiętajcie tego bloga nie tworzę tylko ja, ale także Wy.
Fragment pisma Sh'e
Księgi Słyszących:
Księga Heter
"Opowieść o powstaniu"
III
Wszyscy mówili mi,
że ta podróż to samobójstwo.
Byłam wtedy bardzo młoda,
nigdy wcześniej nie opuszczałam Okali.
Okala - zrujnowane miasto,
będące spuścizną po Twórcach.
Wszędzie widoczna była ich ręka.
Mieszkaliśmy w starych budowlach,
które wznieśli setki lat temu.
Żyliśmy pośród rzeczy,
których nie potrafiliśmy nazwać, ani użyć.
W swoim życiu odbyłam długą wędrówkę,
przez lasy, góry, miasta, wioski, doliny,
lecz nigdzie indziej nie spotkałam
większego śmietniska i masowego grobu.
Tak.
Okala to masowy grób.
Grób Twórców oraz nasz własny.
Podjęłam już decyzję.
Nikt i nic nie może mnie powstrzymać.
Jednak nie miałam pojęcia gdzie zacząć.
Wierzyłam, że Pierwsza da mi jakiś znak.
Bałam się jednak, że go przegapię.
Opowiadałam innym o mojej wizji.
Miałam nadzieję, iż ktoś zechce
mi towarzyszyć, ale...
Zostałam wyśmiana.
Mówili, że idę na pewną śmierć,
część sądziła, iż poza miastem
nie istnieją zamieszkane tereny.
Ignorowałam ich.
To była tylko głupia plotka.
Bajka opowiadana, aby dzieci
nie zapuszczały się za daleko w las.
Może inne miasta leżały
daleko stąd, ale na pewno istniały.
Zrezygnowana wracałam do domu,
kiedy Pierwsza postanowiła dać mi znak.
Szłam przez ruchliwe ulice centrum,
następnie jak zwykle skręciłam
w Martwe Dzielnice niedaleko
ruin Wielkiego Muru,
a raczej jednego z ostatnich
większych jego elementów.
Prawie co dzień tamtędy przechodziłam.
Tam mieszkałam - sama.
Inni bali się tych miejsc.
Martwe Dzielnice - te części miasta,
gdzie ręka twórców była szczególnie
dobrze zachowana.
Co krok można było
zobaczyć dziwne przedmioty,
mające bardziej destrukcyjną moc,
niż te spotykane w centrum i okolicach.
Te w dużej części udało nam się poskromić.
Lecz tutaj, wystarczyło stanąć
w niewłaściwym miejscu, a po chwili
zamienić się w pył - jak lubiano opowiadać.
Było w tych bajkach jednak sporo prawdy,
tyle że takie miejsca występowały,
tylko głęboko wśród budowli białych płyt.
Nawet ja omijałam je z daleka.
Mieszkałam tam od kiedy straciłam rodziców,
w ataku Versurów.
Po latach Martwa Dzielnica Gamorii
przestała być straszna.
Stała się... zwyczajna.
W połowie drogi
niedaleko białych płyt w ciemnej ulicy,
gdzie nie docierało światło pozostowione
przez twórców ujrzałam...
blask w jednym z budynków.
Nie mam pojęcia czemu
nie rzuciłam się od razu do ucieczki.
Coś jakby ten blask mnie "przyzywał"
do siebie.
Patrzyłam na nie przez chwile.
Nic.
Było tam sobie.
Patrzyło na mnie?
Na przekór zdrowemu rozsądkowi,
poszłam w jego stronę.
Zupełnie tak jakbym cofnęła się
do początków.
Jakbym widziała i brała udział
w tych wydarzeniach.
Byłam wśród Ciemności,
a w oddali mrugała Iskra Światła.
Im bardziej się zbliżałam,
tym większy i potężniejszy
stawał się blask.
Kiedy byłam już bardzo blisko,
tak blisko, że mogłam ujrzeć
rozmyty obraz jakiegoś przedmiotu -
To zapewne ono dawało światło -
zostałam oślepiona, a urządzenie...
zniszczyło się. Samo?!
Wszystko było bardzo dziwne.
Przestraszyłam się i cofnęłam lekko.
Na podłożu musiało leżeć coś dużego,
potknęłam się, a potem przewróciłam.
Budynek stał tutaj zapewne kilka setek lat,
mój ciężar musiał być zbyt duży
i spadłam w podziemie.
Tam zapadła ciemność.
Była wszędzie tak jak na początku.
Nagle wszystko znowu zostało rozświetlone.
Zobaczyłam...
Byłam... Wśród białych płyt!
Bałam się.
Przez chwilę zwątpiłam w swoją wizję.
"A jeśli to był tylko sen?
Jeśli podążam za złudną nadzieją?"
Leżałam na białej podłodze
właściwie nie wiem jak długo.
Wszystko co widziałam było,
a do uszu docierał dziwny metaliczny dźwięk.
Musiałam niedługo potem stracić przytomność,
bo dźwięk ustał i znów zapadła ciemność.
Przebudziłam się, gdy usłyszałam czyjś głos.
Myślałam, że jestem ocalona.
Chyba naprawdę mocno oberwałam,
skoro łudziłam się,
iż ktokolwiek zapuści się w ruiny białych płyt.
Metaliczny dźwięk zastąpił szum,
a wśród niego słyszałam jakby szept.
Myślałam,
że to Kres chciał mi pomóc opuścić ciało,
że umarłam.
Ale głos stawał się coraz wyraźniejszy
i widocznie nie mówił do mnie.
Używał dziwnych słów,
których nie mogłam do końca zrozumieć.
Potem odezwał się inny - tym razem kobiety,
Ona mu odpowiadała.
Przekaz z rozmowy,
udało mi się rozszyfrować
dopiero, gdy wydostałam się z ruin.
To było...
Nikt mi nie uwierzy.
Cała nasza kultura opierała się
na przeświadczeniu,
że Twórcy dali nam życie z miłości,
że nie chcieli pozostawić Il'li samej,
a tymczasem prawda:
- "5 orion badań nad projektem NOVA.
Kiedy zrozumieliśmy,
że umieramy jako gatunek,
zleźliśmy rozwiązanie.
Rozwiązanie tak szalone,
będące bardziej aktem desperacji niż...
Nie potrafiliśmy tego powstrzymać,
ale nie mogliśmy też pozwolić,
by nasza cywilizacja tak po prostu zniknęła.
Próbowaliśmy wszystkiego:
sztuczne zapłodnienia,
połączeń międzygatunkowych,
a nawet klonowania,
lecz wszystko na nic.
Proces starzenia się naszych komórek
został nieodwracalnie przyśpieszony,
po wybuchu wojny biologicznej.
Z czasem staliśmy się też bezpłodni,
a w ciągu kilku pokoleń sztucznie urodzonych
z przeciętnych 120 orionów życia,
pozostawało zaledwie 30.
Sam mam teraz 26 i czuję,
że już niedługo przyjdzie czas i na mnie.
Rozwiązanie Wspólnoty wydawało się genialne:
Wyodrębnić nasze zdrowe elementy DNA i
kilku inteligentnych organizmów z najbliższych systemów,
następnie wyhodować nową rasę podobną do nas.
Nauczylibyśmy ich wszystkiego co wiemy,
przekazalibyśmy im całą nasza wiedzę i kulturę.
W ten sposób nie zniknęlibyśmy całkowicie z tego wszechświata."
- "Tak. Plan wyglądał pięknie, ale to tylko plan.
Rzeczywistość była zupełnie inna.
Te istoty... Nie... te potwory,
może i wyglądają jak my,
lecz to tylko dzikie bestie.
Wyrżną najpierw nas,
a potem siebie nawzajem.
Musieliśmy się ukryć przed nimi w podziemiach.
Ale nie ważne co się stanie.
Czy zabiją nas one czy sami to zrobimy,
tak czy siak stanie się nieuniknione.
Próbowaliśmy..."
- " Długie życie,
wzmożona płodność,
odporność na znane nam choroby i toksyny,
zanim znaleźliśmy błąd było już za późno.
Było ich zbyt wiele,
nie chcieli słuchać.
Teraz... jeżeli ktoś tego słucha:
W panelu są wszystkie dane
dotyczące projektu i sposób jak naprawić błąd.
Nadzieja jest niewielka, ale zawsze jakaś.
Proszę! Jeżeli tego słuchasz, zrób z tego użytek.
Co ja opowiadam.
To będzie cud jak ktokolwiek to znajdzie."
I jak wam się podoba?
Inspirację wzięłam z kilku teorii spiskowych. Myślę, że to ciekawy wątek i temat.
A całość stworzyłam na kilku nudnych lekcjach historii.
Pozdro :)
PS: Byłabym bardzo wdzięczna gdybyście zechcieli wypełnić ankietę tą tam na górze. Dzięki nim wiem co będę mogła poprawić w swoim blogu i przez co będzie się on nadal rozwijał. Pamiętajcie tego bloga nie tworzę tylko ja, ale także Wy.
16 lutego 2015
Mitologia Okreniańska - Księgi Słyszących.
[Tłumaczenie]
Fragment Pisma Sh'e
Księgi Słyszących.
Księga Heter
I
Kiedy byłam małą dziewczynką
tata opowiadał mi o Twórcach.
Tak samo jak jemu wcześniej
jego przodkowie.
Z pokolenia na pokolenie,
przekazywana była ta prawda.
Jednak dar Słyszenia,
to coś więcej niż legendy dziadków.
To możliwość poczucia
wszystkimi zmysłami,
że w tych słowach
jest mądrość Twórców i Stworzycieli.
Mimo długiej wędrówki
tych świętych słów,
ich znaczenie i przekaz
pozostały niezmienne przez eriony.
A MY Słyszący,
znający ich prawdziwe oblicze
mamy obowiązek go ukazać.
II
"Opowieść o przebudzeniu"
Podobno dawno temu na I'lli,
można było zobaczyć promienie słońca,
a ciężkie czarne chmury i burze,
należały do rzadkich zjawisk.
Nie mogłam sobie tego wyobrazić,
gdy pierwszy raz usłyszałam tą historię.
Od tamtej pory moim największym marzeniem
było, móc poczuć na swoim ciele,
ciepło blasku Pierwszej (1).
Twórcy jednak rozgniewali Bogów,
a Pierwsza odwróciła się od nich.
Stało się to, jeszcze długo przed moimi narodzinami.
Wiele razy prosiłam o przebaczenie, za ich czyny.
Lecz ona wciąż milczała.
Byłam naprawdę
wściekła,
zrozpaczona,
pełna żalu.
Dawne skażenie (2) uwolniło się
ze zdwojoną siłą.
Pozbawiłam wtedy życia tak wielu...
Po wszystkim upadłam na ziemię
i zasnęłam.
Zobaczyłam Stworzycieli.
Zobaczyłam ich walkę.
Światła i Ciemności.
Nie tutaj.
To było daleko.
Chyba gdzieś poza naszym światem.
Widziałam tam...
Nie potrafię tego opisać,
ale było piękne.
Następnie ujrzałam polanę.
Gdzie z pomiędzy chmur
wyłoniła się ręka Pierwszej (3) .
Gładziła nią
najzwyczajniejszy w świecie kamień.
Z początku nie mogłam tego pojąć.
Dlaczego obdarowała czymś takim,
zwykły przedmiot, a nie chciała
dać go mnie?!
Lecz z czasem zrozumiałam.
Jej łaska nie była przeznaczona
tylko dla mnie.
Ani tylko dla tego kamienia,
ani dla nikogo z osobna.
Każdy powinien móc
poczuć jej ciepło i miłość.
Dlatego wysłała mi tą wizję.
Dlatego musiałam wyruszyć,
by znaleźć to miejsce.
A potem przekazać
te wspaniałe wieści dalej.
Każdemu kto zechce wysłuchać.
Pierwsza o nas nie zapomniała.
Dała nam szansę naprawienia
win Twórców.
Nie odwróciła się od nas.
Tak rozpoczęłam swoją podróż.
Podróż ku przebudzeniu.
Przypisy:
1) Pierwsza - w tym kontekście odnosi się do Alkowy - gwiazdy I'lli
2) Dawne skażenie - Wyrażenie oznaczające dawniej napady złości częste u okreniańskich dzieci.
3) Ręka Pierwszej - promień słońca.
Fragment Pisma Sh'e
Księgi Słyszących.
Księga Heter
I
Kiedy byłam małą dziewczynką
tata opowiadał mi o Twórcach.
Tak samo jak jemu wcześniej
jego przodkowie.
Z pokolenia na pokolenie,
przekazywana była ta prawda.
Jednak dar Słyszenia,
to coś więcej niż legendy dziadków.
To możliwość poczucia
wszystkimi zmysłami,
że w tych słowach
jest mądrość Twórców i Stworzycieli.
Mimo długiej wędrówki
tych świętych słów,
ich znaczenie i przekaz
pozostały niezmienne przez eriony.
A MY Słyszący,
znający ich prawdziwe oblicze
mamy obowiązek go ukazać.
II
"Opowieść o przebudzeniu"
Podobno dawno temu na I'lli,
można było zobaczyć promienie słońca,
a ciężkie czarne chmury i burze,
należały do rzadkich zjawisk.
Nie mogłam sobie tego wyobrazić,
gdy pierwszy raz usłyszałam tą historię.
Od tamtej pory moim największym marzeniem
było, móc poczuć na swoim ciele,
ciepło blasku Pierwszej (1).
Twórcy jednak rozgniewali Bogów,
a Pierwsza odwróciła się od nich.
Stało się to, jeszcze długo przed moimi narodzinami.
Wiele razy prosiłam o przebaczenie, za ich czyny.
Lecz ona wciąż milczała.
Byłam naprawdę
wściekła,
zrozpaczona,
pełna żalu.
Dawne skażenie (2) uwolniło się
ze zdwojoną siłą.
Pozbawiłam wtedy życia tak wielu...
Po wszystkim upadłam na ziemię
i zasnęłam.
Zobaczyłam Stworzycieli.
Zobaczyłam ich walkę.
Światła i Ciemności.
Nie tutaj.
To było daleko.
Chyba gdzieś poza naszym światem.
Widziałam tam...
Nie potrafię tego opisać,
ale było piękne.
Następnie ujrzałam polanę.
Gdzie z pomiędzy chmur
wyłoniła się ręka Pierwszej (3) .
Gładziła nią
najzwyczajniejszy w świecie kamień.
Z początku nie mogłam tego pojąć.
Dlaczego obdarowała czymś takim,
zwykły przedmiot, a nie chciała
dać go mnie?!
Lecz z czasem zrozumiałam.
Jej łaska nie była przeznaczona
tylko dla mnie.
Ani tylko dla tego kamienia,
ani dla nikogo z osobna.
Każdy powinien móc
poczuć jej ciepło i miłość.
Dlatego wysłała mi tą wizję.
Dlatego musiałam wyruszyć,
by znaleźć to miejsce.
A potem przekazać
te wspaniałe wieści dalej.
Każdemu kto zechce wysłuchać.
Pierwsza o nas nie zapomniała.
Dała nam szansę naprawienia
win Twórców.
Nie odwróciła się od nas.
Tak rozpoczęłam swoją podróż.
Podróż ku przebudzeniu.
Przypisy:
1) Pierwsza - w tym kontekście odnosi się do Alkowy - gwiazdy I'lli
2) Dawne skażenie - Wyrażenie oznaczające dawniej napady złości częste u okreniańskich dzieci.
3) Ręka Pierwszej - promień słońca.
8 grudnia 2014
Mitologia Okreniańska - Księga Pierwszych i Ostatnich
Od Autorki:
Jak zauważyliście pobawiłam się trochę układem, ale też zrobiłam małe aktualizacje gdzieniegdzie. Wstawiłam gadżet "Obserwatorzy" i serdecznie zapraszam do obserwowania, komentowania i klikania +1 oraz oczywiście czytania.
Dodałam też etykiety.
No i najważniejsze zaktualizowałam post o Bohaterach opowiadania. Odblokowałam też część rzeczy.
W trakcie pisania wyszło, że charaktery postaci nieco się zmieniły, niż w początkowych założeniach.
A teraz zapraszam do czytania ;)
[tłumaczenie]
Fragment Pisma Sh'e.
Księga Pierwszych i Ostatnich.
Od tamtej pory gwiazdy
rodziły się i umierały.
A z każdą śmiercią,
pojawiało się nowe życie,
podobne Il'ii.
Wśród swej nieskończonej wojny
Ciemność i Światło zapomnieli
o wszystkim innym.
Mówią, że po tylu erionach,
dziś, nie wiedzą już,
od czego zaczął się ten spór.
Jednak oboje walczą.
A wśród tej wojny żyjemy my.
Lecz o wiele wcześniej,
niedługo po tym,
jak zgasła Seran,
a Alkowa zaopiekowała się Il'ią,
ta stała się schronieniem
dla zupełnie innego życia.
Nie dla gwiazd.
Nie dla Ciemności czy Światła.
Ani też nie dla planety
(dzisiejszej nazwy na ciało,
jakim jest Il'ia).
Dla życia tak małego
i niedostrzegalnego
w ogromie Stworzycieli.
W pewnym momencie,
Il'ia ujrzała,
to maleńkie życie.
Postanowiła więc
się nim zaopiekować.
Tak jak kiedyś
zrobiła to z nią Alkowa.
Pod troską Il'ii
życie to rosło w siłę,
rozwijało się.
Oto opowieść o Twórcach.
O tych, którzy przekazali
nam wiedzę o stworzeniu.
O tym jak oni sami powstali,
A potem jak z nich
powstaliśmy my.
Jak zauważyliście pobawiłam się trochę układem, ale też zrobiłam małe aktualizacje gdzieniegdzie. Wstawiłam gadżet "Obserwatorzy" i serdecznie zapraszam do obserwowania, komentowania i klikania +1 oraz oczywiście czytania.
Dodałam też etykiety.
No i najważniejsze zaktualizowałam post o Bohaterach opowiadania. Odblokowałam też część rzeczy.
W trakcie pisania wyszło, że charaktery postaci nieco się zmieniły, niż w początkowych założeniach.
A teraz zapraszam do czytania ;)
[tłumaczenie]
Fragment Pisma Sh'e.
Księga Pierwszych i Ostatnich.
Od tamtej pory gwiazdy
rodziły się i umierały.
A z każdą śmiercią,
pojawiało się nowe życie,
podobne Il'ii.
Wśród swej nieskończonej wojny
Ciemność i Światło zapomnieli
o wszystkim innym.
Mówią, że po tylu erionach,
dziś, nie wiedzą już,
od czego zaczął się ten spór.
Jednak oboje walczą.
A wśród tej wojny żyjemy my.
Lecz o wiele wcześniej,
niedługo po tym,
jak zgasła Seran,
a Alkowa zaopiekowała się Il'ią,
ta stała się schronieniem
dla zupełnie innego życia.
Nie dla gwiazd.
Nie dla Ciemności czy Światła.
Ani też nie dla planety
(dzisiejszej nazwy na ciało,
jakim jest Il'ia).
Dla życia tak małego
i niedostrzegalnego
w ogromie Stworzycieli.
W pewnym momencie,
Il'ia ujrzała,
to maleńkie życie.
Postanowiła więc
się nim zaopiekować.
Tak jak kiedyś
zrobiła to z nią Alkowa.
Pod troską Il'ii
życie to rosło w siłę,
rozwijało się.
Oto opowieść o Twórcach.
O tych, którzy przekazali
nam wiedzę o stworzeniu.
O tym jak oni sami powstali,
A potem jak z nich
powstaliśmy my.
28 lipca 2014
Mitologia Okreniańska - Księga Światła i Ciemności
[tłumaczenie]
Fragment Pisma Sh'e
Księga Światła i Ciemności
Tak jak nieskończenie wielka jest Ciemność
tak samo niezliczone stały się gwiazdy.
Trwało to wiele erionów,
a pakt między Ciemnością i Światłem
pozostawał niezłamany.
Gdzieś wśród swojej pramatki,
lśniła gwiazda nazywana Seran.
Prawdopodobnie gdyby nie ta historia
nikt by o niej nie słyszał, lecz właśnie ona
miała kluczową rolę w powstaniu
świata takiego jakim go znamy dzisiaj.
Seran bowiem pewnego
bliżej nie określonego czasu:
Zgasła.
Zmarła.
Wszystkie gwiazdy oraz Światło
były poruszone tym zdarzeniem.
Wszystkie oprócz jednej.
Mówiono o niej Alkowa.
To bliźniacza siostra Seran.
Kiedy Seran zgasła z jej szczątków
wyłoniło się zupełnie nowe,
nieznane dotąd ciało wśród Ciemności.
Nie miało ono blasku
niczym gwiazdy.
Jedni mówią, że ciało było po prostu
zgaszaną Seran.
Drudzy, że pół martwa wydała je na świat,
po czym odeszła.
Kto ma rację - tego się nie dowiemy.
Nowe ciało przygarnęła Alkowa
i nadała mu nazwę Il'ia.
Stało się jej zastępczą matką.
A że nie miała ona własnego blasku,
dzięki swojej sile
Alkowa ruszyła Ciało
Tak by kręciło się wokół niej
i jednocześnie wokół własnej osi.
Tak by zawsze było jej ciepło.
Niestety ta historia zeszła na dalszy plan,
gdyż to co się stało z Seran,
Miało swoje skutki o wiele dalej.
Do tej pory nie znano pojęcia śmierci.
Ciemność była wieczna.
Światło było wieczne.
A gwiazdy?
Światło zaczął obwiniać Ciemność
za śmierć Seran.
Zapytał wprost:
- Czy to twoje dzielo?
A Ciemność odpowiedziała tylko:
- Nie.
Do tej pory nie znano też pojęcia kłamstwa.
Mimo zapewnień matki
Światło był pewny, że nie mówi ona prawdy.
Nie znając pojęcia śmierci.
Widział tylko jedno rozwiązanie:
Ciemność chce zniszczyć jego dzieci.
Niesiony gniewem i nienawiścią,
postanowił złamać zawarty pakt.
Zabłysnął całą swoją mocą
rozpoczynając trwającą do dziś wojnę.
A kto wygra?
Odpowiedź jest jedna:
Nikt - Ciemność i Światło
zawsze będą od siebie zależne.
Jedno nie może żyć bez drugiego.
Nawet w Świetle
znajdziemy zalążek mroku.
Nawet w Ciemności można
znaleźć iskrę.
Fragment Pisma Sh'e
Księga Światła i Ciemności
Tak jak nieskończenie wielka jest Ciemność
tak samo niezliczone stały się gwiazdy.
Trwało to wiele erionów,
a pakt między Ciemnością i Światłem
pozostawał niezłamany.
Gdzieś wśród swojej pramatki,
lśniła gwiazda nazywana Seran.
Prawdopodobnie gdyby nie ta historia
nikt by o niej nie słyszał, lecz właśnie ona
miała kluczową rolę w powstaniu
świata takiego jakim go znamy dzisiaj.
Seran bowiem pewnego
bliżej nie określonego czasu:
Zgasła.
Zmarła.
Wszystkie gwiazdy oraz Światło
były poruszone tym zdarzeniem.
Wszystkie oprócz jednej.
Mówiono o niej Alkowa.
To bliźniacza siostra Seran.
Kiedy Seran zgasła z jej szczątków
wyłoniło się zupełnie nowe,
nieznane dotąd ciało wśród Ciemności.
Nie miało ono blasku
niczym gwiazdy.
Jedni mówią, że ciało było po prostu
zgaszaną Seran.
Drudzy, że pół martwa wydała je na świat,
po czym odeszła.
Kto ma rację - tego się nie dowiemy.
Nowe ciało przygarnęła Alkowa
i nadała mu nazwę Il'ia.
Stało się jej zastępczą matką.
A że nie miała ona własnego blasku,
dzięki swojej sile
Alkowa ruszyła Ciało
Tak by kręciło się wokół niej
i jednocześnie wokół własnej osi.
Tak by zawsze było jej ciepło.
Niestety ta historia zeszła na dalszy plan,
gdyż to co się stało z Seran,
Miało swoje skutki o wiele dalej.
Do tej pory nie znano pojęcia śmierci.
Ciemność była wieczna.
Światło było wieczne.
A gwiazdy?
Światło zaczął obwiniać Ciemność
za śmierć Seran.
Zapytał wprost:
- Czy to twoje dzielo?
A Ciemność odpowiedziała tylko:
- Nie.
Do tej pory nie znano też pojęcia kłamstwa.
Mimo zapewnień matki
Światło był pewny, że nie mówi ona prawdy.
Nie znając pojęcia śmierci.
Widział tylko jedno rozwiązanie:
Ciemność chce zniszczyć jego dzieci.
Niesiony gniewem i nienawiścią,
postanowił złamać zawarty pakt.
Zabłysnął całą swoją mocą
rozpoczynając trwającą do dziś wojnę.
A kto wygra?
Odpowiedź jest jedna:
Nikt - Ciemność i Światło
zawsze będą od siebie zależne.
Jedno nie może żyć bez drugiego.
Nawet w Świetle
znajdziemy zalążek mroku.
Nawet w Ciemności można
znaleźć iskrę.
19 kwietnia 2014
Mitologia Okreniańska - Księga Początku i Końca
OD AUTORKI:
Chcę na samym początku podziękować Joenie za pomoc i poprawki w tekście. Mam nadzieję, że spodoba wam się najnowszy pomysł ;)
[tłumaczenie]
Fragment
Pisma S'he
Księga
Początku i Końca.
Świat nie ma początku ani końca.
Świat nie ma początku ani końca.
Jeśli
nadejdzie czas,
który można
by nazywać końcem,
tedy wróci świat
do tego, co było od zawsze.
Ciemność
była od zawsze.
Jeszcze
przed nami, daleko przed nami,
Ciemność
była wszystkim,
Ciemność
była wszędzie.
Panowała.
Królowała.
Jednak mimo swojej potęgi
zaczęła upadać.
Królowała.
Jednak mimo swojej potęgi
zaczęła upadać.
Po wielu Erionach swoich rządów,
Z Ciemności wyłoniła się iskra światła,
którą Ciemność bezwiednie zrodziła.
Iskierka była mała,
lecz wciąż trwała i trwa do dziś.
Tak jak Ciemność.
Światło z biegiem czasu
stawało się coraz większe.
Nie było już Iskrą,
nic nie znaczącym pyłkiem
zagubionym wśród swojej matki.
Iskra stała się pierwszą gwiazdą,
a następnie rozmnożyła się wśród Ciemności.
Tak powstały na niebie niezliczone ilości gwiazd.
Ciemność
jednak nie była przychylna
działaniom
swojego syna,
lecz była także
wobec nich bezsilną.
Wiedziała,
że nawet gdyby zgładziła wszystkie gwiazdy
oraz jego
samego, Światło odrodzi się z jej własnego ciała.
Zawarli więc
oboje pakt:
-
Rozprzestrzeniaj się i baw moje dziecko -
Powiedziała
Ciemność do Światła -
Przeszkadzać
ci nie będę, ale obiecaj mi,
że pamiętać
będziesz, od kogo pochodzisz
i nie
zniszczysz swojej rodzicielki.
Jeśli
ujrzę, że jakieś kroki
w kierunku tym
czynisz,
zniszczę ciebie i całe twe dzieło.
Zaczniesz swą pracę od początku.
zniszczę ciebie i całe twe dzieło.
Zaczniesz swą pracę od początku.
I od tamtej
pory Ciemność i Światło
tworzą fundamenty znanego nam dziś świata
uzupełniając się wzajemnie.
Jedno zależne od drugiego.
tworzą fundamenty znanego nam dziś świata
uzupełniając się wzajemnie.
Jedno zależne od drugiego.
Lipsoda -
Ciemność
i jej syn
Sagron -
Światło
Pierwsi
Bogowie,
Od nich
Zaczął się znany nam świat
i na nich tylko może się skończyć.
Subskrybuj:
Posty (Atom)